sty 04 2004

je je...


Komentarze: 5

nie ma jak wybyc na 'kilka' nocek z domciu... :) tylko troche netu brak... ale ra dade zeby przezyc...
wazne wydarzenia w tak zwanym miedzy czesie...? nie wiem... jedno na pewno... w okolicy dnia 27 grudnia ubieglego roku... w okolicy godziny 22... w okolicy ulicy smutnej (taki maly szczegol... wlasnie na niej znajduje sie wiezienie...) moj wszelki damski honor poszedl sie kochac... (jebac...?) w momencie w ktorym przesiadlam sie z 57 w 85 w przeciwna strone zeby jechac ratowac moj zwiazek... moj chory zwiazek... (ktory byc moze kiedys znormalnieje... a to wszystko moja wina... ale nie wiem w czym... ale sama mam do tego dojsc... boshe... wrrr... :/ ) jestem z siebie dzielna... wersja oficjana - wrocilam kolo 23... wersja prawidlowa - wrocilam dnia nastepnego rano... je je... nie wazne...
to piekne...
kocham...
jestem kochana...

safety.pin : :
04 stycznia 2004, 20:53
tez mi sie kiedys tak wydawalo..: czasy sie zmienily. Nie kocham. Jestem kochana?
Ziege / Faaip De Oiad
04 stycznia 2004, 17:14
hm hm
A.
04 stycznia 2004, 15:42
choryzwiązek, teztakowy posiadam i zawsze JA go musze ratowac.... wlasnie, Twoja wina, moje wina i tez nie wiadomo dlaczego... dlaczego obwinia sie siebie :/
04 stycznia 2004, 15:33
Tylko pogratulować:)
oceanka
04 stycznia 2004, 15:27
czego się nie robi, żeby ratować związek..

Dodaj komentarz