Archiwum 12 listopada 2003


lis 12 2003 peace for all kurwa...
Komentarze: 2

(natlok mysli...)
ja tu kurwa nosze pacyfke na szyi a tu ktos sie bedzie napieprzal z mojego powodu... nie...!! bunt... ja sie nie zgadzam... ale coz... i tak nikt sie nie liczy z moim zdaniem... dzien jak codzien... to nie ja mam sie martwic... bedzie tak zeby dla mnie bylo dobrze... tja... mam sie nie bac... teraz mu sie uda... u siebie mozna grac... boze... nie...!! to mnie przerasta...!! ARGESJA... wszedzie... a ja mam udawac ze wszystko ok... tak bedzie lepiej... to nie moj problem... tyle ze to ja go kurwa spowodowalam... nieswiadomie bo nieswiadomie ale ja... no i bez sensu... to nie fair... pierdolone meskie ego... i co to zmieni...?? ja juz przeciez zdecydowalam czego chce... i nie zmienie decyzji niezaleznie od tego ile osob wyladuje w szpitalu... tylko dlaczemu do nikogo to nie dociera...??
najlepiej by bylo gdybym odeszla.... taka czarna wizja... pierwsza mysl... uciec... to by rozwiazalo nie jeden problem... tylko ten text... long long time ago... 'uwierzylem ze jest jeszcze kobieta ktora nie chce mnie skrzywdzic...' no i...?? decydujmy: gorsze jest cierpienie fizyczne czy psychiczne...?? w ktorym miejscu zaczyna sie a w ktorym konczy w tej kwestii egoizm...?? co moge zrobic jako osoba zaiteresowana...?? czy jest ktos kto moze mi pomoc...?? czy jest jeszcze cos takiego jak sprawiedliwosc...?? czy juz nawet zakochac sie nie mozna...?? kto na tym wszystkim najbardziej ucierpi...?? no i po chuj to wszystko...?? i dlaczemu jest tyle pytan bez odpowiedzi...??
(i tak sie tego nie da zrozumiec... 1000 mysli na sekunde... wszystkie na jeden temat...)
a pomijajac... jak to bylo...?? zwiazek ma sie opierac na zaufaniu...?? dobry zwiazek... tja... przepraszam... dlaczego ty mnie oklamujesz...?? i dlaczego ja cie sprawdzam...?? czy tak wyglada to nasze zaufanie...?? echhh...
<lzy...>

safety.pin : :